Warburger

Jutro będzie pierwsza rocznica (tydzień od oficjalnego otwarcia) a Warburger na brak zainteresowania narzekać nie może. Dlaczego? bo moda? bo kolejna burgerownia? bo znowu na Mokotowie? bo pomysłowy koncept wizualny (równie dobrze przełożony na rzeczywisty punkt aż po kartoniki)?
Być może. Dla niektórych pewnie nawet z pewnością. Ale to też po prostu dobrze i ciekawie karmiące miejsce… więc może i dlatego?

Pisaliśmy niedawno o modzie, która dotarła do naszego kraju. Staraliśmy się wyróżnić cztery najbardziej wyróżniające się według nas „burgerownie” (teraz nie pozostaje mi nic innego jak edytować post i wspomnieć także o Warburgerze! Damn it!;>). Gastronomia, tak jak i inne branże, ma swoje trendy, te najczęściej docierają do nas z opóźnieniem ale lepiej późno niż wcale. Szczególnie, że moda burgerowa, jeśli w ogóle,  może drażnić bardziej przesytem niż kiepskimi produktami. Większość z burgerowych graczy stara się i kombinuje, to dobrze. Niedawno dołączył do nich Warburger i znów… moglibyśmy utyskiwać, że kolejne miejsce itd ale mają tak fajne, inne pomysły, że aż żal by było gdyby nie powstali.

Food…
Jedzenie: Nie zaskoczę Was… w menu burgery. Zaskoczyć za to mogą „wypełniacze”.
Prócz klasyki (hamburgera, cheeseburgera, bbq) jest też Chilli, Kac (z sosem na bazie whisky), Pesto, czy Dziki (bywa Sarna, bywa Jeleń).

A to dopiero początek. Pomysłów nie brakuje, czy na nowe smaki, czy formę podawania/bułki – i to się właśnie ceni. Moda modą ale chodzi o ostateczny efekt, na ile jest ciekawy/cieszący. Opcji, które mają szansę się pojawić na razie nie zdradzamy ale zapowiadają się smakowicie. Polecamy podpytywać osobiście, Obsługa z pewnością chętnie wysłucha pomysły, czy ciekawa będzie opinii.
Z recenzją mieliśmy poczekać na pojawienie się wege burgera (najogólniej bób+burak), którego brakuje na rynku, acz przygotowanie go wymaga wprowadzenia nowych sprzętów przez co musimy uzbroić się w cierpliwość. Odnośnie sprzętów z pewnością niedługo przyda się także dodatkowy grill, gdy w miarę czasu Gości zacznie przybywać, by nie powtórzyć błędów Burger Baru, który, szczególnie po recenzji Macieja Nowaka, popularność wręcz przytłoczyła. Napiętej atmosfery fali zniecierpliwionych byśmy nie chcieli.

Z tego co już jest wybraliśmy:
Cheeseburgera oraz Pesto, oba sporej wielkości, pełne warzyw i dodatków, Pesto na tyle wypasiony, że aż nie było jak go ująć w obiektywie.
Ująć na zdjęciu udało się za to:
Dzikiego: sarna / kozi ser / cebula karmelizowana z wiśnią / roszponka

oraz BBQ

Każdy z nich, jak wspomnieliśmy, pełny po brzegi wedle swojej specyfikacji. Sarna w smaku delikatna acz z przyjemnie pieprzną końcówką. Ponoć ilość sosu jest dyskusyjna, dla jednych za dużo, dla innych zbyt mało – jedno jest pewne, lepiej jeść w poziomie bo inaczej pozbawicie się go szybciej. Raczej nie będzie problemu z najedzeniem się już po pierwszej sztuce. Prócz smacznego mięsa, warzyw i innych dodatków cieszą bułki, które wypiekane są bezpośrednio przez Warburgera. Maślane, delikatnie słodkie, z własnym, zaznaczającym się smakiem. Nice!

Burgery są spore i mogą się pojawić problemy z ich spałaszowaniem więc jeśli ktoś nie posiada własnej techniki, nie dysponuje szczęką węża a mimo to chciałby to bez obaw, można prosić o sztućce:)
I prośba… nie proście o mocno wysmażone! Serwowane są tak by smakowały najlepiej – uwierzcie na słowo.

Do burgerów napoje gazowane i nie’ – 5zł
Tak, innych dodatków brak. Skupiamy się na burgerach.

Wystrój: Przy wystroju wspomnimy może o samym punkcie, czyli miejscu małym powierzchnią ale dużym duchem. Jest to niewielki pawilon/budka/grzybek, kierujący ofertę bardziej na sprzedaż na wynos (stąd każda sztuka pakowana jest w kartonowe pudełko, które przy okazji ułatwia jedzenie) acz dający także możliwość zjedzenia na miejscu.

Przestrzeń została sprytnie wykorzystana. Wzdłuż dwóch ścian pociągnięta jest półka. Możemy zjeść przy niej na stojąco lub na wysokich skrzynko-krzesłach. Całość urządzona w stonowanych barwach ale ciesząco oko i sprawiająca przyjemne wrażenie. Półkę znajdziecie też na zewnątrz. Przed Warburgerem do wykorzystania stolik. Wesprzeć się także można dwoma pobliskimi ławkami. Przy ładnej pogodzie czemu nie? Jak będzie przy brzydszej/chłodniejszej? Nie wiemy… na razie jest git i tego się trzymamy.
*Jakbyście szukali toalety to śmiało odwiedzajcie Relaks, po partnersku udostępniający WC, a że dobre espresso można wypić przy okazji to inna sprawa.

Obsługa: Jak dotąd trafiliśmy dwa razy na tych samych Panów, zespół z pewnością się poszerzy bo Warburger czynny jest cały tydzień a kiedyś odpocząć trzeba? Dwóch miłych Panów dodajmy. Uprzejme, szczerze zainteresowane i otwarte na uwagi/informacje zwrotne/pomysły osoby. Ogarnięte i uwijające się z przyjmowaniem zamówień/kasowaniem/przygotowywaniem burgerów tak szybko na ile to możliwe. Cieszy zapał, który czuć, kreatywność a także znajomość produktów/surowców (śmiało zadawajcie pytania w razie wątpliwości).


Jakość/cena: Jak najbardziej warto! Choćby Cheese’ z klasyki, 19zł a najeść się można za cały obiad, stąd kanapki powinny przekonać nawet tych, którzy nie jedzą dla smaku a jedynie dla zaspokojenia głodu.
Tych, którzy poszukują nowych smaków nowe burgery powinny ucieszyć jeszcze bardziej.
I jak zawsze w przypadku bugerów… tak, jest to nazwa dania ale pamiętajcie, że burger, serwowany w różnych miejscach, może być zrobiony na tak różnych „podzespołach”, że i równie różną może mieć cenę.
My z chęcią będziemy sprawdzać kolejne odsłony pomysłów Panów z Warburgera i Wam też śmiało polecamy!

Więcej zdjęć -> tu!

WARBURGER

Puławska / Dąbrowskiego, Warszawa
(okolice Relaksu)

11 thoughts on “Warburger

  1. Niby rozumiem to, że skupiają się na burgerach i dlatego pominęli dodatki, ale kurcze, fryty to standard, ich brak może kogoś zasmucić;).
    Podoba mi się pomysł na wege burgera: bób + buraki, fajnie!

  2. To już trzeba podpytać chłopaków z Warburgera,
    ale z rozmów z innymi miejscami, jeśli unikali frytek to głównie z uwagi na specyficzny zapach powstający przy smażeniu, a tu pewnie dodatkowo ograniczenie przestrzeni.
    Ale kto wie, kto wie, twórcy W. serio sporo pomysłów mają w głowie:>

  3. powtórzę się, że czekam na wersję wege. chyba trudno wymyślić wegetariańską wersję, by smakiem nie odstawała od całej reszty pyszności.
    I moim zdaniem brak frytek, to plus tego miejsca. Nie ma ich zapachu, a chłopaki mogą się skupić nad dopieszczeniem burgerów 🙂

  4. Nie mamy pojęcia…
    Nie nosimy przy sobie ani przenośnej wagi, ani innych sprzętów typu areometr do alkoholu więc dokładnych danych nie mamy a na oko nie ma co strzelać.
    Ale z pewnością można podpytać obsługę to wyjawi wagę zainteresowanym.

  5. odwiedziłem ostatnio Warburgera i skusiłem się na burgera z Rybą. Nie jestem fanem Ryb, ale stwierdziłem że spróbuje i była to bardzo dobra decyzja. Burger nie jest tak duży jak reszta pozycji w menu, ale w smaku mistrzostwo ( świeży filet, roszponka, pomarańcz, sos własnej produkcji i nie wiem co tam jeszcze było ale smakowało pycha – polecam )

Dodaj komentarz