Szczęśliwice | Warszawskie Dolomity

Znasz naszą słabość do Parku Szczęśliwickiego. Cieszy latem, świetny na pikniki, spacery, jazdę rowerem, na rolkach, grę w kosza, pływanie kajakiem etc… Zimą nie traci na uroku, nie traci też na ilości opcji spędzania czasu i cieszenia się nim. Kilka z nich jest całkiem smacznych…

Zapraszamy na krótki spacer.

Mimo spadku temperatury nadal można po prostu spacerować. Park jest tak skonstruowany, że cieszy oko. Duża różnica w poziomach, ilość drzew, ciągnąca się przez park woda (ponoć odległość od najbardziej oddalonych od siebie punktów wodnych jest większa niż w Central Parku – wiemy to ze strony firmy, wypożyczającej latem kajaki;>), w tle Górka Szczęśliwicka. Póki mróz trzyma można się poślizgać – opcja dla lubiących adrenalinę. Dla zahartowanych pod rozwagę ciągle pozostaje bieganie, rower, czy ogólnie dostępna ścieżka zdrowia, czy siłownia pod gołym niebem.

Zimą jedną z większych atrakcji jest wspomniana Górka Szczęśliwicka. Górka ściąga na Ochotę tych, którzy uprawiają sporty zimowe, ale także tych z sankami i wszelkimi innymi przedmiotami ułatwiającymi szybki zjazd. „Dzika” część górki dostępna jest bowiem dla wszystkich.
*Wiek już teoretycznie nie ten ale ciągle obiecuje sobie wrócić do zjazdów na nartosankach, jak za dawnych dobrych lat… jeden ze zjazdów, w dwuosobowym składzie, gdzie aż do chodnika dojechaliśmy wspominam szczególnie żywo, spod hamulców iskry poszły;>
Górka może być też atrakcją dla tych bez jakiegokolwiek sprzętu. Za 5/6 złotych możemy wjechać gondolą na szczyt górki i podziwiać panoramę.

Jak już zmarzniecie, czy zgłodniejecie jest przed Wami kilka opcji, niektóre z widokiem na stok.
Mimo zimy działa punkt z goframi, który dla nas zyskuje szczególnie na znaczeniu serwując również całkiem smaczną, gęstą gorącą czekoladę.

Skoro Dolomity to nie może zabraknąć włoskiej restauracji -> Włoska Robota, najbardziej oczywisty wybór, bo znajduje się bezpośrednio na terenie ośrodka, stąd bywa mocno zatłoczony w porze obiadowej (dobrze pomyśleć o rezerwacji, wpaść poza godzinami szczytu, czy ostatecznie uzbroić się w cierpliwość). Miejsce bardzo uczciwe. W menu znajdzie różne dania (i rybne, i mięsne), to co my głównie testowaliśmy to bruschetty (często bruschetta+kawa robiły za nasz zestaw śniadaniowy), sałatki, zupy, makarony, pizze i desery – od poprawnych po bardzo dobre stąd śmiało możemy polecić.

W okolicy znajdziecie też Pink Flamingo, która ma różne opinie i jeszcze nie zdarzyło nam się tam wybrać, ale też grecką „tawernę” Meltemi, z już o wiele lepszymi notami.

Górka, śnieg, wszędobylscy narciarze i snowboardziści, punkt z czekoladą, włoska knajpa… przy odrobinie wyobraźni serio można się oderwać i przenieść myślami w inne rejony;>

Więcej „luźnych” zdjęć znajdziecie -> tu.

Umieszczamy wpis i zgadnij gdzie zmykamy;>
Udanego!