Ptyś z pasją | Lukullus

WTF ostrzega: istnieje spora szansa, że po dobrnięciu do końca tekstu zawładnie Tobą przemożna potrzeba zlokalizowania cukierni Lukullusa w Twojej najbliższej okolicy, oraz niezwłoczną konieczność oddalenia się z miejsca pracy bez względu na okoliczności, celem nabycia ptysia.
Jakaż musi być słodka pokusa, żeby ruszyć Cię z pracy, nie zważając na konsekwencję?
Wyjątkowa. Lukullus swojego czasu wypuścił sernik z marakują, myślałem, że ciężko będzie go przebić (mimo, ze jestem deserowym koneserem i sporo na sobie testuje), stąd gdy zobaczyłem, że sernik zniknął za to pojawił się ptyś, to początkowo podszedłem do niego z ciekawością ale i rezerwą. Skończyło się na tym:
kojarzysz stanowisko Lukullusa w Arkadii? Kupiłem ptysia. I skierowałem się w stronę schodów zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Od momentu odebrania go nie mogłem się powstrzymać i złapałem pierwsze kęsy. Efekt był taki, że zdążyłem zrobić rundkę wokół windy, by po chwili z powrotem stanąć w kolejce po jeszcze jednego. Zaskoczył mnie…
Ptyś z pasjąJak Ci się podoba? Ponieważ wiem, co kryje w środku, mogę stwierdzić, że wygląda niepozornie. Korciło żeby udostępnić Ci zdjęcie przekroju poprzecznego, ale nie będziemy odkrywać wszystkich tajemnic.

Ciastko z pasją, zawdzięcza swoją nazwę wspomnianej marakui/passiflorze. Swoją drogą ciekawe jakie Tobie, sezonowe „wypełnienie” przychodzi do głowy?
Ptyś to ciut wywroty, bo przywykliśmy raczej do tych, które nie kryją swojego nadzienia, wręcz ochoczo się go pozbywają w trakcie jedzenia i próby ugryzienia. Tu dochodzi kolejny, jeden z wielu aspektów, prócz na przykład stawiania na jakość, które cenie u Lukullusa, czyli ciągły rozwój, edukacja, bycie na bieżąco z nowinkami, trendami dzięki czemu nie ruszając z się z Warszawy możesz cieszyć się wyrobami na światowym poziomie. Dokładniej mamy tu do czynienia z „choux au craquelin”, o którym chętnie więcej opowie Ci David Lebovitz. Ciasto generalnie proste, smaczne, samo w sobie nie robiło by pewnie szału, gdyby nie połączenie z nadzieniem…
Ptyś z pasjąMasz już wszystkie dane, wiesz co i jak, przejdźmy zatem do najprzyjemniejszego > konsumpcji:D
Osobiście odradzam sztućce, najlepiej wziąć się z nim bezpośrednio „za bary”, ptysia w dłoń! Złapać konkretny kęs, jakby gryzło się jabłko i pozwolić by dały o sobie znać wszystkie pomysły i idee w nim zawarte, nacieszać wszystkimi zmysłami. Od z jednej strony miękkiej, z drugiej chrupkiej skórki ciasta, po delikatnie kwasowy, waniliowy, wilgotny środek, łagodzący wigor marakui kremową konsystencją i smakiem… Mhm.

Pamiętaj! Temperatura (niska) ma znaczenie, wiem, bo w różnych temperaturach zdarzało mi się ptysia pochłaniać;> W tym przypadku, jak z musującym winem, niska temperatura rekomendowana. Jest to dodatkowy atut w upalny dzień. Schłodzić się delikatnie kwaskowatym ciastkiem? Proszę bardzo!
Wracasz po pracy, wyciągasz z lodówki i odlatujesz… Nie wiem jak Ty, ale ja w takich chwilach, po całym dniu, przestawiam uwagę totalnie na zmysły i mnie nie ma, jestem gdzie indziej, odbieram tylko smaki/bodźce. Najlepiej hamować się w miejscach publicznych, bo mogą wystąpić niekontrolowane odgłosy zadowolenia;)

Przed napisaniem tekstu inkoguto zadzwoniłem do Lukullusa, żeby upewnić się czy nie polecamy Ci czegoś, co za chwilę zniknie z oferty. Choć były takie plany, to nie tylko my rozkochaliśmy się w ptysiach, dzięki czemu zyskały póki co immunitet do odwołania.

Nie wiem czemu, ale czuje, że ten link może Ci się przydać;>
http://cukiernialukullus.pl/gdzie-jestesmy/

I co? nie zanosi się na pyszny? „A nie mówiłem”?:D
Jak już go dorwiesz to śmiało podziel się wrażeniami. Będziemy wiedzieli na ile pokrywają się nasze smaki/preferencje.
Tym, którzy zjedzą go po raz pierwszy szczerze zazdroszczę. Mam nadzieje, że będziecie mieli pozytywną niespodziankę:)

„PTYŚ Z PASJĄ”
Skład: „Lekkie choux z maślaną kruszonką wypełnione musem z marakui i wanilii Bourbon z Madagaskaru”
Lukullus


Chcesz wiedzieć o podobnych, pojawiających się pokusach?
Dołącz do naszej „Ligue des Gourmands”!
[wysija_form id=”1″]

Dodaj komentarz