Poczytaj mi | 5 tytułów na które warto rzucić okiem

Jak brakowało ciekawych miejsc na Powiślu, czy Żoliborzu tak i w prasie brakowało dotąd kręcących, wciągających, z polotem magazynów. Tak jak zaczęły powstawać niemal jednocześnie miejscówki w dwóch wymienionych dzielnicach, podobnie pojawiły się wypełniające nisze pisma.
Póki możecie je znaleźć na rynku – dajemy znać na co warto rzucić okiem.
Przed Wami mix propozycji od weteranów, po świeżaków w temacie.
Tłuste, grube, ze zdjęciami, od których ślinka leci. Zapraszamy!

Zacznijmy od tego, co gastro-szperaczy wciąga najbardziej ->

2 / 3 miesięcznik (w zależności jak się ułoży)
Do zdobycia: np w EMPIK’ach (TU pełna lista)Cena: 14,90,-
Polska edycja skandynawskiego „Mat & Vänner”, stąd w artykułąch tak często wypady na północ.
Na plus:
  • Naszym zdaniem najbardziej uniwersalny i spójny dla wszystkich grup.
    Znajdziecie tu zarówno:
    – przepisy, szkołę gotowania (dla tych, którzy sami gotują)
    – wywiady z Szefami, relacje z ich restauracji (polskich i zagranicznych)
    – nowinki gadżetowo-wydawniczo-eventowo-trendowe w skrócie
  • Duży plus za index potraw na początku i dodatkowo oddzielna sekcja przepisów na końcu.
  • Wyjazdy, wyjazdy, wyjazdy. Polska, zagranica, Polska.
Z minusów:
  • Brak wersji elektronicznej.
  • Różnie bywa z jakością zdjęć ale ciężko odmówić im smaku/pomysłu.
  • Brak w nim testów urządzeń etc. (dla kogoś może to być minus)
W najnowszym numerze szczególnie spodobało nam się:
  • Rajd po restauracjach w Kalifornii, którą nie wiemy, kiedy przyjdzie nam odwiedzić realnie.
  • Artykuł o gdańskiej Metamorfozie. Czyli jednak będzie pretekst, żeby ruszyć się poza Sopot przy najbliższej okazji.
  • Szeroki i wartościowy wywiad z Magnusem Nilssonem. Wartościowy bo sporo ze swojego podejścia zdradza, nic tylko czerpać i używać w życiu.
Generalnie: Gdybyśmy na teraz mieli ograniczyć się do jednego wyboru, padłoby z pewnością na Food&Friends.
Dla prenumeratorów: Specjalna cena
Teraz weźmy się za przedstawiciela świeżaków, któremu jednak uroku nie brakuje ->

2 miesięcznik
Do zdobycia: m.in. w Empik, Relay, In Medio, Voyage, Traffic ClubCena: 15,- 

Kukbuk, jak tytuł wskazuje, głównie nastawiony na przepisy/gotowanie ale…
W środku znajdziecie między innymi recenzje tematycznych książek, czy testy sprzętów (noże, ekspresy do kawy). Dla ciekawskich także wywiady ze znanymi osobami.
Na plus:

  • Artykuły tematyczne, zgłębiające konkretne zagadnienia.
  • Cieszące zmysły zdjęcia różnych autorów.
  • Zabawne, pomysłowe rysunki, otwierające kolejne działy.
  • Dopuszczenie do głosu, w stałej kolumnie, Szefa a raczej Szefowej Kuchni -> Agaty Wojdy.
  • Ikony ułatwiające orientacje, uwypuklające co ważne.
  • Poszerzona wersja na tablety.
Na minus:

  • Artykuł o e-zakupach. Rozumiemy, że ciężko byłoby testować e-sklepy przez dłuższy okres ale wynik, jaki prezentuje artykuł, jakoś nie do końca nas przekonał.
  • Kolumna Macieja Nowaka, który z pewnością chciał dobrze, ale jakby tak trochę wrzucił wszystkich, którzy zważają na to co jedzą, do jednego worka z ludźmi, którzy chodzą do eko-sklepów jedynie dla szpanu, czy z powodu swoistej „mody”. Taki tam foch z naszej strony:P
  • Brak indeksu przepisów, który ułatwiłby szybkie ich wyszukanie.
  • Brak poleceń/rozkminek restauracyjnych (dla kogoś może to być bez znaczenia – dla nas… sami rozumiecie;>)
W najnowszym numerze szczególnie spodobało nam się:
  • Tekst o czekoladzie (przy okazji wypatrzyliśmy ciekawe filiżanki).
  • Rozgryzienie Bento (które od dawna chodzi nam po głowie, dobrze, że stosowne pojemniki wreszcie zaczęły się pojawiać).
  • Omówienie odległości, jaką pokonują wybrane ryby, nim trafią na nasze talerze.
  • Przewodni temat numeru -> gęsina.
  • Przepis na pancake’i, których od dawna nie robiliśmy a zmotywował nas do tego.
Generalnie: Duży nacisk na stronę wizualną. My przesunęlibyśmy nieco suwak w stronę interakcji z pokazanymi postaciami. Poprosimy więcej porad, własnych przemyśleń, doświadczeń od Szefów Kuchni. Będzie to przydatne dla tych, którzy śmigają po knajpach (lepiej poznamy Szefa i jego podejście), ale też dla gotujących amatorów (zamiast wyważać otwarte drzwi będą mogli czerpać z doświadczenia najlepszych).
Przydałaby się generalnie „mała szkoła gotowania” czy coś w tym stylu. Może w wykonaniu blogerek? To one są gwiazdami Kukbuka. Dobrze widzieć autorki, które śledzimy od lat, ale też te, które poznaliśmy stosunkowo niedawno. Przekuwanie pasji na wartościowy, użyteczny dla innych materiał – nice.
Burza pomysłów, tworzy się!
Dla prenumeratorów: Dezajnerski zeszyt na przepisy
Kolejny świeżak, idący w nieco inną stronę ->

Kwartalnik
Do zdobycia: w EMPIKu, Trafficu / pełna lista TU.Cena: 22,-

Magazyn Smak, po pozytywnym odbiorze „zerówki”, postanowił przenieść się z wirtualnego do materialnego świata. Pozostaje uniwersalny, dając również artykuły około tematyczne. Stylistyka skłania jednak do zawężenia grupy odbiorców, którzy czują klimat lub nie.
Na plus:

  • W  konkretnych działach: przepisy, kolumna o restauracjach, książkach, i filmach (co wyróżnia SMAK, inni o filmach nie wspominają)
  • Spójny i konsekwentny – od pierwszego numeru.
  • Duże przywiązanie uwagi do estetycznej oprawy.
  • Relacja z wyjazdu – to zawsze kręci i uczy.
Z minusów:
  • Niektóre felietony wydały nam się nieco zbyt oderwane od tematyki, czy za mocno przełożone na stronę graficzną/zdjęcia.
W najnowszym numerze szczególnie spodobało nam się:
  • Jeśli nie czytaliście Bourdaina z pewnością zainteresuje Was temat trznadli w armaniaku (towarzysząca grafika – mistrz).
  • Barszcz doskonały z „kołem przypraw”.
  • Zahaczający o temat wina artykuł o wyglądzie etykiet.
Generalnie: Potencjał i wiele do zaoferowania jednak… love it or hate it – SMAK jest jakiś, jest konkretny. Albo do Was trafi i wciągnie… albo nie.
Dla prenumeratorów: Dla pierwszych 20tu ekologiczna deska Epicurean.
*W obu magazynach powtórzył się temat śniadań, co akurat dobrze bo warto od nich zacząć dzień;>
Może każdy w pierwszym numerze chciał zacząć od tego, od czego zaczynamy dzień?
Teraz przejdźmy do generalnie mniej food’owych, do których mimo wszystko warto zajrzeć ->

Kwartalnik
Do zdobycia: np w my’o’myCena: 8,-

(op.cit.,) kwartalnik o tematyce antropologicznej kolejny raz oddał się w całości zagadnieniu jedzenia.
Jest oszczędny w formie graficznej.Nie wychodzi poza biel i czerń. Brak tu foodpornu, jego miejsce wypełniają teksty, wsparte naukowo.
Na plus:

  • Artykuły stworzone przez pracowników, studentów i absolwentów Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej, Instytutu Kultury Polskiej, MISH, Instytutu Socjologii , Instytutu Historii Sztuki oraz Wydziału Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Rzadko się coś takiego spotyka – paradoksalnie bywa to i minusem…
Z minusów:
  • Pomysły choć ciekaweto czuć miejscami pewien niedosyt, czasem bywają zbyt fleszowe. Może to kwestia podejścia naukowego bardziej niż wgryzienia się w jedzenie od strony pasji/miłości/potrzeby?
W najnowszym numerze szczególnie spodobało nam się:
  • Prace tykające: lokalność (oscypki), socjologię (o kobietach, czy robotnikach), slowfood, food-dezajn, historię (lata 80’te), moralność/etykę.
  • Generalnie wszystko. Jest inny pod tyloma względami, że aż ciężko byłoby go ominąć.
Generalnie: Niedrogi egzemplarz, który warto wchłonąć.
Kwartalnik
Do zdobycia: też w my’o’my ale prócz tego TU.Cena: 20,-

Najmniej foodowy z założenia, jednak jak można ugryźć lifestyle bez jedzenia? Docenia wszystko to, co w zwykłym życiu mogłoby nam umknąć, a na czym warto skupić uwagę.

Na plus:

  • Kolejny magazyn cieszący oko. Zdjęcia/układ tekstu.
  • Trochę egzotyki/podróże.
Z minusów:
  • Nie za bardzo możemy wymienić. Nie jest to magazyn poświęcony jedzeniu, a ta część, która go dotyka wydaje się być wporz.
W najnowszym numerze szczególnie spodobało nam się:
  • Chłopaki od garów – przybliżenie postaci mężczyzn, którzy mniej lub bardziej związani są z kuchnią, w tym ich rekomendacje książek
  • Dżem mojej mamy – mamy plan stestować.
Generalnie: Wciąga nas część „foodowa”, ale też cała reszta jest na tyle ciekawa, że kolejny numer z pewnością u nas zagości.
Bardzo to subiektywny przegląd/rekomendacja. Zdajemy też sobie sprawę, że mocno powierzchowny – staramy się jednak uszanować Wasz czas/uwagę stąd próbowaliśmy „się streszczać”.
Piątka, którą wymieniamy, ucieszyła nas, każdy na swój sposób. Niektóre z nich w pełni, co do innych ciekawi jesteśmy jak się rozwiną/ewoluują.
Buduje sam fakt, że w ogóle możemy polecić/zestawić kilka magazynów. Coś drgnęło. Moda na kulinaria robi swoje. No, marsz do kiosku, tudzież my’o’mya!:P
A Jak Twoje typy? Któryś kręci Cię bardziej lub mniej?

WTF?!

Znajdź tu ▫najlepsze jedzenie na mieście? ▫sposoby/miejsca na miejski relax? ▫winne/piwne/kawowe rarytasy? ▫gastro'kulinarne gadżety i wydarzenia?