Najlepsze Styczeń 2014

Jak Wam mija początek roku?
Nam dość intensywnie, ale co cieszące, bardzo pozytywnie jeśli chodzi o gastronomię.
Pozwólcie, że podzielimy się z Wami trzema miejscami, które najbardziej zapadły nam w pamięć w zeszłym miesiącu.

Kaskrut
Ok, tu nie ma niespodzianki. Był czas, kiedy zamęczaliśmy Was wręcz kolejnymi zdjęciami, dodawanymi do albumu Kaskruta na naszym fanpagu. W Kaskrucie dużo się dzieje. Działają pod sporą presją czasu, która zderza się z ich umiejętnościami, kreatywnością oraz dostępnością produktów. Co tydzień pojawia się nowe menu, i co tydzień mamy na coś smaka. Szczególnie ostatnio często znajdujemy w ich propozycjach składniki, których sami używamy na co dzień, a które nie są masowo stosowane w gastronomii, jak karob, miso, fasola azuki. Brakuje jedynie czasu by być zawsze na bieżąco z propozycjami:>
W jednym ze styczniowych menu ujęły nas szczególnie: Przegrzebek / Policzek wołowy / Barbecue (na zdjęciu poniżej, policzek w o konsystencji rozpływającej się w ustach, a do tego łagodząco-podkręcające dodatki, budujące tło). Drugim daniem były Jaja Przepiórcze / Syrop Klonowy / Orzech Laskowy (w tym przypadku również korzenie odegrały ważną rolę). Generalnie zmysły zgłupiały, nie wiedziały, czy to jeszcze danie, czy już deser, najważniejsze, że były ukontentowane:>.
DSC05484

Kafe Zielony Niedźwiedź
W miarę świeże miejsce, jeśli jeszcze nie byliście to zaplanujcie wizytę, bo warto. Nie rozpisując się, bo należy im się oddzielny wpis, jak tylko potwierdzimy poziom przy kolejnych wizytach. Chcieliśmy jednak teraz wspomnieć o jednej z wizyt, w trakcie której cieszące było… wszystko. Od zaradnego Zbigniewa Kmiecia, który dobrał dla nas węgierskie, musujące wino. Również przez miłą/zaangażowaną obsługę, która starała się jak mogła. Finalnie po serce całego przedsięwzięcia, czyli kuchnię. Od zup kremów, foie gras – ulotnie muślinowego, delikatnego matiasa, zaskakującego sandacza na owsiance, po desery, czyli ocierający się o foodgasm sernik i racuchy z jałowcowym karmelem. Chciałoby się więcej takich miejsc, takich propozycji i takiego wykonania. Dla nas koniecznie do powtórzenia jeszcze nie raz.
DSC05500

Rurki z Wiatraka
Finiszujemy może mniej typowo, bardziej streetfoodowo > Rurki z Wiatraka, próbowaliście kiedyś? Dla mnie to oczywistość i smak dzieciństwa, ale niestety ich istnienie, szczególnie w obecnej lokalizacji jest zagrożone. Co będzie po przeniesieniu się gdzieś indziej? Tego nie wiem. Stąd polecam Wam je, póki wszystko jest jeszcze „po staremu”. Szczególnie smak, receptury etc. O co tyle bajcu? Cóż… są delikatne, wyważone, świeże, bez wyczuwalnych sztucznych dodatków i wspomagaczy. Po prostu czysta lekkość przyjemności. Są dwie szkoły jedzenia ich: falenicka i otwocka;> Jedna sugeruje jedzenie od ręki, póki rurka jest chrupiąca, ale są też fetyszyści wygrywający z pokusą konsumpcji od ręki. Ich rurki nasiąkają wilgocią, zmieniając się w ciągutkową otoczkę zamykającą bitą śmietanę. Jak je zjecie? Wybór należy do Was:>
rurkiOmnomnom:D

A Wam coś …  głowę urwało w zeszłym miesiącu?:D

WTF?!

Znajdź tu ▫najlepsze jedzenie na mieście? ▫sposoby/miejsca na miejski relax? ▫winne/piwne/kawowe rarytasy? ▫gastro'kulinarne gadżety i wydarzenia?