Le Petit Cafe

Miejsce z listy „best of the best”.

Odwiedzamy niemal od samego początku, czyli zeszłorocznego otwarcia.
Od samego początku podoba nam się klimat a serwowane słodkości, i inne smakołyki, sprawiają, że chce nam się wracać raz za razem. Sądząc po ostatniej wizycie nie tylko nam.
Mam nadzieje, że i Was oczaruje.

źródło: fanpage Le Petit Cafe

Zapraszam do środka…
Jedzenie: Jest w tym miejscu coś takiego, że mój „licznik sytości” się wyłącza.
Nie rozkminiłem jeszcze do końca w czym rzecz, czy to produkty, często własnego wypieku, czy wnętrze, czy obsługa, czy wszystko jednocześnie ale bije tu swoje rekordy spożycia.
Ok, jestem łasuchem, lubię desery ale tylko w Le Petit zdarzyło mi się zjeść 3 kawałki ciasta przy jednej wizycie (?!). Kolejnych nie zamówiłem tylko przez głos rozsądku, który i tak skutecznie zagłuszałem domawiając kolejne dwa po pierwszym.
 To się powtarza od samego początku. Przy każdej wizycie kolejne ciasta kusiły wyglądem, nazwą, składem i przede wszystkim smakiem na tyle, że po zjedzeniu jednego zaczynałem się zastanawiać jak dobre musi być jeszcze to drugie. I po zjedzeniu każdego z nich czułem się magicznie lekko i dobrze. Także przez resztę dnia. Pozytywnie mnie to zastanawia i cieszy jednocześnie bo wniosek jest jeden: więcej nowych smaków do stestowania przy każej wizycie.
Wybór zawsze spory, sami rzućcie okiem.

źródło: fanpage Le Petit Cafe

To tu pierwszy raz „na mieście” udało mi się spróbować razowej szarlotki. Byłem pewien, że była najlepsza jaką dotąd jadłem ale później spróbowałem bardziej tradycyjnej, „zwykłej” szarlotki i ta kompletnie mnie oczarowała. Kruche ciasto (nie za dużo), aromat cynamonu w tle, słodycz delikatnie zaznaczona łączyła się przyjemne z kwaśnością jabłek – mhmm, jak sobie przypomnę…
Jeśli chcecie trafić na jakieś konkretne ciasto/smakołyk polecam śledzić fanpage Le Petit, często informują co mają ciekawego w ofercie.
A co bywa? Od marchewkowego, przez wariacje sernikowe (sernik kajmakowy, cytrynowy, klasyczny), bezy (polecam szczególnie z żurawiną), brownie, bardziej oryginalne wypieki własnego pomysłu po croissanty, ciastka owsiane czy desery takie jak tiramisu, też własnej roboty i też warte jest grzechu.
Generalnie mógłbym się o każdym zjedzonym kawałku rozpisywać. Tu kusiłem się nawet na coś z czym do tej pory miałem złe doświadczenia, np sernik cytrynowy, często krem wydaje się sztuczny a spód zbyt słodki i zbyt cynamonowy/korzenny. Zamówiłem, myślę trudno, zobaczymy co będzie.
No i było… kompletne odczarowanie złych wspomnień. Wszystkie smaki w ryzach i naturalne aromaty.
I tu jest tak z  każdym ciastem…

Jak wspomniałem spora część oferty to wypieki domowe – czuje się to. Myślę, że stąd w dużej mierze mój zachwyt nad smakami poszczególnych ciast i zdolność do zjedzenia ich w tej ilości.

Z każdym tygodniem poszerzała się „słona oferta”: tortille, grillowane focaccie, bruschetty, czy sałatki. Bywało, że druga połowa, czy bliscy, z którymi wpadaliśmy do Le Petit, wybierali coś słonego stąd wiem, że i ta część oferty jest na wysokim poziomie. Same pozytywne opinie. Sam jeszcze się nie skusiłem (wiecie… wybór słodkości)

źródło: fanpage Le Petit Cafe

Przy jedzeniu wspomnę także o napojach – to także duży plus Le Petit i kolejne pole do kreatywności i własnego dzieła. Kawa, od niej wypada zacząć, parzona bardzo poprawnie. Dostępna we wszystkich ogólnie przyjętych wariacjach od espresso przez kawy z mlekiem po schłodzone wersje, czy bardziej deserowe, np z syropem. Bogaty jest wybór herbat, od klasycznych po aromatyzowane. Obsługa na tyle pieczołowita w zaparzaniu, że nawet przy zamówieniu herbaty na wynos otrzymałem ją dopiero po należytym zaparzeniu, pozbawioną fusów, gotową do picia.
Latem oferta chłodzących herbat (np turecka herbata – serwowana z cytrusami i miętą).
To co jeszcze pozwala się schłodzić w ciepłe dnia, czy wieczory to koktajle owocowe. Jak najbardziej godne polecenia. Dostępne kombinacje smakowe zawsze rozpisane na tablicy.
Do sekcji napojów dołączyły niedawno wina. Dość bogaty wybór win dostępnych na kieliszki jak na kawiarnię, myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Wystrój: Pierwszy czynnik, który nas zaciekawił gdy tylko zdjęcia pojawiły się na stronie Le Petit.
Zaczęło się od tego:

źródło: fanpage Le Petit Cafe

Nareszcie coś innego, oryginalnego, przemyślanego, zadbanego, gdzie czuć zaangażowanie i wkład. Coś co wychodzi poza mody, poza powielanie. Owszem jest tablica, na której rozpisane jest częściowo menu ale tablica jest tylko elementem, nie jak w przypadku niektórych miejsc gwoździem programu, wokół którego nie dzieje się dużo więcej, gdzie króluje zasada „im mniej tym lepiej” albo raczej „im gorzej tym lepiej”. Obecnie często wchodzimy do jakiegoś nowego miejsca i mamy uczucie déjà vu.
W Le Petit nic z tych rzeczy. Mamy jasne ściany, dopasowane tapety, dużo drewna a do tego wszystkiego kolorowe fotele. Delikatne oświetlenie buduje nastrój.
Ściany dodatkowo zdobią obrazy lub zdjęcia, informacje o wernisażach i o tym co aktualnie również znajdziecie na fanpage’u.
Gdy tylko robi się cieplej pojawiają się również stoliki przed kawiarnią.
I tak jak zachęca na zdjęciach tak i w rzeczywistości. Fajnie spędza się czas, relaxuje, czy to w dzień, czy pod wieczór.

Obsługa: Kolejny plus Le Petit… Dużo pisze o wkładzie własnym, domowych wypiekach, własnych pomysłach? Z obsługą jest podobnie. Le Petit to rodzinne przedsięwzięcie i część obsługi stanowi po prostu rodzina. Czuje się to. Jest naprawdę miła, serdeczna i chętna do pomocy.
Personel zaangażowany  w przygotowywanie i serwowanie zamówień jak to tylko możliwe.
Nie brakuje też i luzu.

źródło: fanpage Le Petit Cafe

Tu od razu w towarzystwie wypieków.

Jakość/Cena: Bardzo warto. Ceny są porównywalne z innymi punktami na mieście, nie zaskoczą Was.
Za to jakość i cały klimat są unikalne i, przynajmniej na mnie, wpływają bardzo pozytywnie.
Swoje wizyty w Le Petit łączymy najczęściej z wypadami do Lasu Kabackiego, przed albo po, też polecam.
Ostatnio zastanawialiśmy się, czy znajdziemy wolny stolik, tylu było chętnych – to bardzo dobra informacja.

Czemu cieszymy się, że mogliśmy nie znaleźć miejsca? Bo kibicujemy Le Petit. Niech się dzieje, niech ludzie wpadają, niech pozytywna intencja właścicieli idzie w świat i przyciąga kolejnych złaknionych słodkości. Fajnie, że miejsce przetrwało, sprawdziło się, oby zostało na stałe.

Muzyka: Trochę starych kawałków (Beatles’i, Madonna), trochę chillout’u. Generalnie spokojnie i nastrojowo.

LE PETIT CAFE
Żabińskiego 16a Warszawa
Metro: stacja Natolin

601501796
info@lepetitcafe.eu

Dodaj komentarz