Herbata imbirowa

Jesień zbliża się wielkimi krokami w związku z czym nasza odporność wystawiona będzie na ciężką próbę. Pogoda jest równie kapryśna co kot o nieujarzmionej naturze, raz słońce, raz deszcz, potem zaraz wiatr. Nie ma co kryć, że żadne szybkie zabiegi nie załatwią 100% odporności „just like that”. Odporność to coś co się buduję, ćwiczy, na co składa się wiele czynników, to styl życia, głównie odżywiania.
Ale… jak już Was coś złapie, poczujecie się nieswojo, jakieś zimno, dreszcze to zawsze możecie spróbować naszej metody.

Metoda jest dość prosta, raczej nie jest to nasze odkrycie a coś znanego od setek lat.
Herbata/napar bazujący głównie na imbirze.

Imbir już dawno wygrał u nas z czosnkiem, który nadal lubimy ale ze względów smakowych. Wygrał przez większą skuteczność wyciągania nas z przeziębień, brak specyficznego zapachu z ust po zjedzeniu, a tak całkiem na marginesie to niezły z niego afrodyzjak.

Metoda prosta ale podzieliliśmy ją na dwie kategorię.
Ci z Was, którzy nie czują się na siłach wypić czystego naparu z imbiru + korzeni mogą spróbować połączenia z herbatą.
Dla tych, którzy serio czują, że jakaś grypa, czy inne licho ma ich w szponach lub tych, którym wydaje się, że ich kubki smakowe pójdą na współpracę, obyci są z ostrymi nutami korzeni proponujemy wersję hardkor. Jak komuś „fusy” niestraszne może pić bezpośrednio z naczynia, wtedy zawsze kawałek, czy dwa imbiru można pogryźć/zjeść. Dla tych co wolą unikać niespodzianek w ustach lepiej przelać napar przez sitko.

Zachęcam Was też do użycia pokrzywy zamiast herbaty (czarna zwłaszcza gardło wysusza a komu to potrzebne przy kiepskim samopoczuciu?).
Pokrzywę w ogóle warto popijać ale w połączeniu z imbirem szczególnie.
Rzućcie okiem na -> link to się dowiecie.

Tak jak wspomniałem, nie ma cudów, szczególnie przy naturalnych lekach. Tu zazwyczaj wszystko wymaga czasu i systematyczności. Spróbować jednak warto.
Nas 2-3 sesje z naparem stawiają na nogi i pozwalają zapomnieć, że cokolwiek było nie tak. A lajtowa herbatka z imbirem to niemal codzienność, jedynie komponenty albo baza się zmieniają do smaku.

Dlatego postarajcie się o świeży imbir (kupując sprawdźcie, czy nie pleśnieje), cynamon, goździki, może też pokrzywę? Imbir może Wam spleśnieć także w domu/lodówce dlatego dobrze kupować i uzupełniać go doraźnie. Ostatnio eksperymentujemy z zamrażaniem imbiru ale nieco zmienia konsystencję, jak poeksperymentujemy jeszcze trochę to damy znać odnośnie wniosków.

Możecie także śmiało używać imbiru w kuchni, smażyć go, gotować, mixować…

A tymczasem kubki w dłoń i na zdrowie!

3 thoughts on “Herbata imbirowa

  1. pijam hardkor z tymiankiem i majerankiem, ale opcja z korzennymi przyprawami – mniam 😀

    mrożę imbir od dawna i trę – zmrożony, kroję lekko rozmrożony. Jak dla mnie smaku się nie zmienia 😉

  2. Wielkie dzięki za inspirację,
    jakoś nie pomyśleliśmy by także zioła jak tymianek, czy majeranek dodać! A zapowiada się ciekawie:) Thnx!

    Z rozpędu pierwszy raz zamroziliśmy nieobrany, następnym razem obierzemy i dopiero zamrozimy. Też nie zauważyliśmy odbicia na smaku. Jest trochę bardziej miękki i to miejmy nadzieje jedyny skutek mrożenia:)

    PS: Właśnie sprawdziłem, że nawet o własną hodowlę można się pokusić… http://forumogrodnicze.info/viewtopic.php?t=4320&highlight=imbir

  3. Imbir uwielbiam i też stosuję na co dzień. Racja z tą czarną herbatą, zamieniłam na pokrzywę… miałam problem ze smakiem, ale po dodaniu łyżeczki miodu jest git! 🙂

Dodaj komentarz