Dzięki 2014

Gdyby zgrać wszystkie nasze wrażenia z 2014 roku na raz, w jednym czasie, na dysk czy serwer – mogłoby dojść do przeciążenia;> Dlatego dziękujemy Wam za ten rok, bo działo się. Choć… kiedy on właściwie minął?
Dziękujemy za…
za zaproszenia, które poszerzyły naszą strefę komfortu, bo zwlekalibyśmy z odwiedzinami, gdyby nie impuls zaproszenia, a finalnie okazało się, że oferta/pomysł/miejsce bardzo nam odpowiada, dziękujemy Warszawie Powiśle, Banja Luce, Papayi i La Fiesta.

Le Victoria Brasserie Moderne za zmaterializowanie naszego pomysłu, i premierową okazję, by zasiąść do stołu z kimś z Was. Kolejne mamy nadzieję przed nami, bądź w kontakcie;)

Wine Avenue za poszerzenie połączeń smakowych na Food & Wine pairing w Amber Room oraz wyjątkowy Rejs z Bellini. Kto by pomyślał, że Bellini jest tak dobre? Uprzedzamy, uzależnia. Później kilkakrotnie wracaliśmy do niego przy kolejnych falach upałów.

Skoro już o wodzie… to dziękujemy Rybie w Zalewie za wyjątkową okazję do zjedzenia lunchu na wyspie.
Niedługo podzielimy się z Wami wrażeniami.

Teatrowi WARSawy, za ożywienie Zaklętych Rewirów.

Fortecy Kręglicckich oraz wszystkim wystawcom – za możliwość cotygodniowego uzupełnienia zapasów.

Lukullusowi, Słodkiemu Słonemu oraz Rurkom z Wiatraka, za osładzanie życia w najbardziej cieszących formach.
Dzięki 2014

Smaklick, przede wszystkim za godną uznania robotę, którą robi na blogu/zawodowo, ale też za organizację cieszących eventów jak Slovenian Bubbles by Vino Vita.
I tejże Vino Vita za szansę i wygraną wyjazdu winiarskiego na Słowenię, z którego relacja niedługo.

Zielonemu Niedźwiedziowi i Kaskrutowi, nietypowo, bo za możliwość odczarowania opinii o nich w środowisku/branży. Właśnie z początkiem 2014 zderzyliśmy się z przeciwnymi opiniami niż nasze, trzymając się jednak twardo swoich przekonań śmiało dawaliśmy znać i dzieliliśmy się własnymi w rewanżu. Cóż, nawet nie musieliśmy pisać tak zwanej „recenzji” by (co pokazuje ich pozycja pod koniec roku) dało to pozytywny efekt.
Prócz tego, także za to co robią na co dzień, oferując coś odstającego od normy/reszty.

Wilczemu Głodowi, Kik-Fitowi oraz Marrakesh Cafe, za cieszące wegetariańskie propozycje, na naszym bida-wege warszawskim rynku gastronomicznym.

Relax Cafe Bar, Mały Format, Filtry Cafe, Secre Life Cafe, Prochownia, Me Gusta Cafe – za cierpliwość i gościnę, za dobrą kawę i możliwość podziałania/tworzenia w sprzyjających warunkach.
Do zobaczenia niedługo:)

No Pięknie i Podróbka, za 100% sukcesu. Czemu 100%? Ich dwa projekty, na (póki co) dwa, są odstające od tego co popularne, co powielane, co mogłoby być łatwiejsze, komercyjne, bardziej dochodowe, a przy tym są cieszące, zaskakujące. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby ich nie być i ciekaw jestem co wymyślą w 2015?!

Beirrutowi i Bekefowi, za solidny hummus na mieście.

Aioli i Momu, za możliwość próbowania tego, co w hedonistycznym jedzeniu świata najlepsze, bez ruszania się z Warszawy.
Dzięki 2014

Buggish, za pożegnanie się z owadowym dziewictwem.
Też masz to już za sobą?:D

Solcowi, za to że dalej robią swoje. Swoje czyli co? Czyli to co teraz staje się standardem, a co u nich było standardem kilka lat temu. Sezonowe/lokalne produkty, których nazwy obecnie oswojone, kiedyś wprawiały w zakłopotanie niejednego stojącego przed tablicą z menu.

Urban Marketowi, tu podobnie jak Solcowi, za wyważenie drzwi. W przypadku UM dla targów/bazarów, również z jedzeniem. Teraz niemal każdy weekend obfituje w tego typu wydarzenie. Jeszcze niedawno czekaliśmy na Urban Market jak na potrawy wigilijne. Coś wyjątkowego, coś rzadkiego.

Park Rest’owi, Grubej Rybie, Polu Ruchu – za to, że nie musimy kochać Konstancina jedynie przez jego walory przyrodniczo-parkowe, ale też gastronomicznie możemy się wyżyć.

Monsieur Leonowi, Winnym Bielanom – za cudnie przystępne miejsca, gdzie dba się o jakość, przełamując tym samym nadmuchane stereotypy snobizmu związane z winem. Zresztą nie tylko winem stoją, ale i cieszącym jedzeniem, deserami, o atmosferze nie zapominając.

Warszawie Wschodniej, za trzymanie jakości, za kaganek gastronomicznego ducha na Kamionku, no i za to, że można u nich doświadczyć prawdziwej gastronomii i zaopiekowania, od wejścia, po wyjście.
Nie wiesz jak powinna wyglądać klasyczna „obsługa konsumenta”? Wybierz się i przekonaj na własnej skórze;)
Dzięki 2014

Tapas de Rucola, Bliżej, Filiżance i Kubekowi, White House, Bocianowi Morskiemu i wielu, wielu innym, za to że nigdy nie mamy dość Trójmiasta – ba! Że zawsze nam mało i wyjeżdżając już myślimy o powrocie, kogo nie daliśmy rady odwiedzić, kogo odwiedzimy następnym razem.

Freak Fish, Kill Grillowi – za trzymanie fasonu pośród barowozów.

Cudom na Kiju, za stworzenie odstającego od innych multitapów miejsca.
Mamy ochotę wracać tam nie tylko na piwo, ale choćby i na zlot wspomnianych barowozów.

Klubowi Mila, za stworzenie cieszącego miejsca nad Zegrzem.
W ciągu kilku ostatnich lat odwiedziliśmy wiele miejsc z okolic zalewu, z kiepskimi wrażeniami. Jeśli masz jakieś swoje, ulubione, sprawdzone miejsce – śmiało daj znać.

Piknikowi z Grodziska i Werandzie z Podkowy, za to że można połączyć spacerowy wypad pod Warszawę nie tylko z nacieszaniem przyrodą, ale i odkrywaniem nowych smaków, czy cieszeniem się klimatem tych miejsc.

Sueńo, Domowi, Garowi Jakubiaka, GringoBar – za sezonowość, stawianie na dobre składniki, zaskakujące dania/połączenia, generalnie za stale cieszący poziom.

Rossmannowi, za wprowadzenie działu z ekologiczną żywnością, który często na wyjazdach, ale też i w Warszawie, ratuje nam czasem skórę.

Absolutowi, za niedawną, magiczną kolację.
Dzięki 2014

Za wcześnie na podziękowania ale bardzo trzymamy kciuki za Miąższ, Lokal 14 i Bazar Kocha. Mamy nadzieję, że ładnie dojrzeją i jeszcze piękniej rozkwitną!

Dziękujemy również Tobie, za cierpliwość i bufor tolerancji dla naszych często niepopularnych poglądów, podejścia
.Tacy jesteśmy, tak mamy, to w naszym przypadku działa:>
A Ty jak wspominasz ten rok? Coś szczególnie mocno zapisało się w Twojej pamięci?:D

 

2 thoughts on “Dzięki 2014

Dodaj komentarz