Bagno Food & Wine

Jest nowe menu i nie zwlekam więcej tylko daje znać co tam-jak tam.

Do tej pory za każdym razem chciałem lepiej poznać serwowane dania i za każdym razem jak zabierałem się do napisania recenzji coś się zmieniało, czy menu, czy Szef kuchni, czy jedno i drugie.
Dzięki temu mogłem spróbować szerokiej gamy potraw i sposobów podejścia do gotowania ale myślę (i mam nadzieje), że już pora na ustatkowanie się w tej materii. Liczę na to szczególnie po ostatniej wizycie.

źródło: fanpage Bagno 2

Jedzenie: (Food) Zacznijmy więc od tego co stanowi w dużej mierze o sukcesie miejsca -> jedzenie.
Może nie będę się rozwodził nad tym co było do tej pory, ujmę to krótko: jak dla mnie zawsze smacznie i ciekawie.
Najważniejsze to co jest teraz.
Utrzymany jest niedawno wprowadzony patent, dość ciekawy i wart myślę naśladowania otóż od 10 do 16tej mamy kartę brunchowo-lunchową a dopiero od 16tej obiadowo-kolacyjną. I fajnie, mnie to pasuje.

źródło: fanpage 

Co znajdziesz w karcie?  z pewnością coś dla siebie… Mówiąc ogólnie mamy i zupy, i ciekawe przystawki/sałatki, dania główne mięsne i rybne, do których możemy dobrać dodatki (dla mnie porcje i bez nich są syte ale każdy ma różne możliwości), zaskoczyć Was mogą również desery.
Tyle ogólnie, w szczególne mogę dać znać czego ostatnio spróbowałem. Ceny między 19 a 49 zł.

Na początek krem z kukurydzy z piersią kurczaka. Na plus, bardziej czuć aromat kurczaka niż kukurydzy. Do tego bardzo umiejętnie stworzony krem, przyznam, że jak sam robiłem w domu krem z kukurydzy co chwila trafiałem na „łyko”, czy inne skórki kukurydzy, a tu? czysty, bardzo smaczny, sycący krem.

Ciekawie prezentują się sałatki (trzy do wyboru), skusiłem się na cykorię z gruszką i serem pleśniowym. Aromatyczny sos serowy, dodatek orzechów, generalnie intrygujące i idealnie dopasowująca się smakami kompozycja.

Danie główne: Druga połowa zamówiła bango Burgera – zacząłbym od formy podania. Burger wylądował na jednej połówce bułki (btw wypiekanej na miejscu) a na drugiej pomidor, sałata – generalnie cały surówkowy dodatek – fajnie, estetycznie, ułatwia jedzenie. Skubnąłem nieco, smak wołowiny daje bardzo pozytywnie wrażenie, aromatyczny, pełny, smaczny kawałek mięsa. Do tego jeszcze intrygujący sos paprykowy. Smaczna rzecz.

Sam zamówiłem smażonego łososia z sałatą nicoise. Pod tą postacią krył się faktycznie łosoś podany jednak w bardzo ciekawy sposób. Towarzyszyły mu podpieczone pomidorki. Pod łososiem kryła się fasolka szparagowa. Na samym łososiu zastałem niespodziankę -> białą chmurkę. Z początku myślałem, że to może nieco kwaśnej śmietany, czy musu z białego sera (tak do kompozycji z łososiem), jak szturchnąłem ową chmurkę pomyślałem, że beza, jak rozkroiłem chmurkę wtedy okazało się, że to… a co będę pisał, sami sprawdźcie;)
W każdym razie całość bardzo fajnie komponuje się smakowo. Łosoś był idealnie soczysty. Nice.

Pozostaje deser. Skusiliśmy się na brzmiący intrygująco: jabłko, ogórek, imbir (btw, wspominałem, że nazwy brzmią nieco podobnie jak w Atelier Amaro? a, nawet jeśli to inspiracja AA to zawsze jestem zdania, że jeśli już się inspirować to najlepszymi więc w przypadku Bagna mi to pasuje).
Deser był równie intrygujący w praktyce jak w teorii, do tego podany w dużych, ręcznie robionych misach, fajnie nas odświeżył na koniec. Mam zdradzać jaki był?
To może tak, dla tych co chcą mieć niespodziankę -> omińcie poniższych kilka wierszy, dla tych co ciekawi -> już daje znać.
Cały deser był chłodny, jabłko było podpieczone wcześniej, otoczone krojonym drobno ogórkiem (wiecie, że Sycylijczycy, w sumie to może i inni też ale usłyszałem to od Sycylijczyka, w ogóle traktują ogórka nieco inaczej niż my? np posypują cukrem i jedzą w takiej formie. Muszę im przyznać rację, jak już się przełamałem spojrzałem nieco inaczej na ogórka, bardziej jak na arbuza) w otoczeniu gratin z mięty.
A imbir? imbir „jest gdzieś tam”… Nie zauważyłem całych kawałków za to aromat i delikatna pikantność imbiru była cały czas obecna. Mogę się jedynie domyślać, czy imbiru w formie przyprawy, czy może wcześniejszej maceracji któregoś ze składników w towarzystwie imbiru. W każdym razie wszystko razem daje bardzo ciekawy efekt.

Brakuje mi trochę soku z suszonych śliwek ale zastąpiony został sokami z innych owoców, czy warzyw więc jest dobrze.
Prócz soków napijemy się poprawnie zaparzonej kawy, piwa, czy wybierzemy herbatę z kolekcji.
Wina (&Wine) w oddzielnej karcie. Fajny wybór w bardzo przystępnych cenach. Kieliszek wina od 9zł…

Tyle z ostatniej wizyty. Mam już typy na kolejną.

Dodam jeszcze, że Bagno maksymalnie (w miarę możliwości, bo rynek certyfikowanej eko-żywności w Polsce ciągle w powijakach. Brakuje stałych dostawców, ceny często wysokie no i dostępność – to chyba główny ból restauracji) stara się stawiać na polskie produkty, a do tego produkty ekologiczne.

źródło: fanpage Bagno2

Wystrój: Na tę rubrykę czekałem chyba najbardziej – to jest to co nie zmienia się niezależnie od szefów kuchni, to także to co zainteresowało mnie jako pierwsze, gdy trafiłem na fanpage Bagna.
Zresztą rzućcie okiem na zdjęcia… (źródło: fanpage Bagno2)

Bardzo byłem ciekaw jak wygląda na żywo.
I szczerze? to chyba jeszcze lepiej. Jak jest widzicie na zdjęciach mogę więc co najwyżej napisać subiektywnie, że jak dla mnie w ciągu dnia jest bardzo jasno (duże, przeszklone powierzchnie) przez co jest energetycznie i inspirująco, za to wieczorem robi się zaskakująco romantycznie. Zaskakująco bo komuś wnętrza mogłyby wydać się zbyt chłodne i nowoczesne do stworzenia klimatu a jednak -> udaje się. Po zmroku mamy nastrojowe światło (zawsze zapominam spytać ale oświetlenie chyba ze szklanek zrobione a przynajmniej tak wygląda) i bardzo fajnie spędza się tam czas więc czy na wieczór ze znajomymi, czy jedynie z drugą połówką śmiało mogę Bagno polecić.
Do tego wszystkiego częściowo otwarta kuchnia więc można podejrzeć kucharzy w akcji.

Z ostatnich nowości: duże zdjęcia na ścianach zastąpiły obrazy żab – jak to w/na Bagnie.
Żaby bardzo urodziwe, niektóre oddane z fotograficzną precyzją, mogą oko oszukać – no ale to dodatek do wystroju.

Co do wystroju mogę wspomnieć jeszcze o regale z książkami, które możemy nabyć w Bagnie.
Sam, trochę przewrotnie, nabyłem książkę o tym jak jeść mniej – póki co jeszcze się w nią nie wgryzłem więc spokojnie, będę kolejne recenzje – nie rzucam jedzenia;>

źródło: fanpage Bagno2

Obsługa: Kolejny duży plus Bagna. Przy ostatniej wizycie Pan Kelner bardzo miło nas zaskoczył.
Młody wiekiem, a przynajmniej na takiego wyglądał, a był bardzo pomocny, z odpowiednim dystansem ale równocześnie miły i uprzejmy. Przy poprzednich wizytach również zawsze trafialiśmy na młode, pomocne, pozytywne osoby.

Jakość/Cena: Na tą chwilę, przy obecnym menu mogą napisać, że bardzo atrakcyjna.
Atmosfera, obsługa, to co dostajemy na talerzu, wszystko razem składa się na bardzo udaną wizytę i sprawia, że do Bagna chce się wracać (podobnie znajomi, których tam zabraliśmy, ostatnio wspominali o kolejnych odwiedzinach), stąd polecam. Tak, warto.

PS: Osobiście czekam aż ruszy ogródek Bagna, generalnie są dwa: mniejszy wewnątrz i większy na zewnątrz. Do Bagna pierwszy raz trafiliśmy na jesieni zeszłego roku, po ogródku nie było już śladu, obraz pozostał na zdjęciu…;)

źródło: fanpage Bagno2

Jak pomyślę o dobrym jedzeniu, pozytywnej atmosferze, o której wspominałem, i np kieliszku białego, różowego, czy musującego wina… dobrze schłodzonego, w ciepły, słoneczny dzień to przyznam, że aż chce mi się przestać być wygodnym i z chęcią zostawię auto w garażu dla takiej przyjemności.

Bagno Food & Wine
ul. Bagno 2
00-112 Warszawa

226202277
info@bagno2.pl

Dodaj komentarz